21

Kolejny dzień. Kolejne cierpienia. Kolejne wybory. Kolejne złe wiadomości. Jak to się stało? Może był nerdem z głupiej, nicniewartej rodziny, ale jak ktoś mógł zabić go z takiego powodu? Tu wszystko jest dziwne i głupie. Wiem to. Walczy się tu o przetrwanie. Jeśli nie masz znajomości-jesteś nikim. Ale Milton miał mnie…. Ja Lopeza…. Ale kto o tym wiedział? Brody i właśnie Milton.

-Nie myśl tyle, bo myśliwym zostaniesz.-Usłyszałam drwiący głos za swoimi plecami. Odwróciłam się przerażona, ponieważ wypowiedział to Czarny. Ten, którego boje się najbardziej, mimo, że on trzyma z Lopezem.

-Czego chcesz?- Zapytałam, próbując nie pokazywać swojego strachu przed nim.  Ale on chyba się na to nie nabrał, bo mój głos drżał.

- Boisz się mnie? Słusznie.-Zaśmiał się, podchodząc do mnie. Nie patrzał na mnie, tylko w górę, jakby się  nad czymś zastanawiał. Jego twarz nie wyrażała rzadnych odczuć. Może tylko lekką satysfakcje.  On mi nic nie zrobi… Nie może.

- Po co tu przyszłeś?-Zapytałam już bardziej sucho i pewnie, wyrywając go z przemyśleń.

- Ahhhh….. Twój chłopak ci nie mógł powiedzieć o mojej wizycie. Przyszedłem tu, na jego zlecenie. -Uśmiechnął się, patrząc mi w oczy. Czy Lopez mógł go na mnie nasłać? Już mu się znudziłam, czy nie chce wzbudzać nic nie wartych podejrzeń? Przecież jestem tylko głupią miastową, prawda? Ale mi się to nie trzyma kupy. Raz był słodki i miły, a raz….. wredny. Po prostu wredny. Wywyższał się, groził, bił słabszych. On ma jednak wytłumaczenie. Jego rodzice, ojciec. A matka? Nigdy jej nie widział. Jerry myśli, że mnie do niego zniechęci. To niemożliwe i tyle.
-Dlaczego miałby to robić?-Zapytałam z lekką drwiną, z czym najwyraźniej przesadziłam, bo twarz Czarnego przybrała inny wyraz. Złapał mnie za nadgarstki, popychając w sronę ściany, przez co moje plecy dotykały już jej zimnej powierzchni. Strach wzebrał się we mnie od nowa. Dwa razy większy. Obcy facet może teraz zrobić ze mną co chcę. Nawet nie muszę się wyrywać, on jest silniejszy, nie mam szans.
- On się o ciebie nie troszczy, nie wmawiaj sobie. To, że cię przeleciał pare razy, nie znaczy już, że weźmiecie ślub, a ty już masz oddać mu swoje serce. Myślisz, że mu na tobie zależy, prawda?-Zaśmiał się głupkowato, a ja straciłam już pewność co do mojego chłopaka.- Mylisz się. Nawet nie wiesz jak bardzo. Chodzi mu o twojego starego. Jeśli Lopez coś zrobi i zostanie złapany, będzie miał jak w banku, że nic mu nie grozi. A mnie wysłał na przeszpiegi. Chcę wiedzieć, czy nie puszczasz sie z tym idiotą, Brodym. Ale z tego co widzę, na kogoś tu czekasz, prawda? Oj nie ładnie….- Znów zarechotał, a po chwili przywarł mnie do ściany jeszcze mocniej niż przedtem. To nie możliwe….. On kłamie. On napewno kłamie……
- Przestań i puść mnie.-Powiedziałam cicho.
- Co mam zrobić?-Spytał z uśmieszkiem pod nosem.
-Puść mnie! Ratunku! -Zaczełam się wydzierać, a ten zakrył mi szybko usta ręką. Spanikowałam i wgryzłam się w jego kończynę. Ten rykną z bulu i zostawił mnie, rozmasowując obolałe miejsce, a ja jak najszybciej uciekłam.
****************************
Oł jeee! Co tam ludzie z Kicka? Jak tam nowe odcinki? Dawno nie paczałam… Tu napisałam teraz tak dla zwały, pare zdań. Może czasami będę tu coś publikować, jeśli mnie wena najdzie. A teraz zapraszam was tu : http://heart-attack-kimbery-crawford.blogspot.com/ Mój nowy blog, ale o 1D oczywiście. Tam też rzadko dodaje. Mam nadzieje, że choć troche się cieszycie z tych paru zdanek.
Pozdro Is.Izkaxxx

7 Komentarze

  1. Supeer ! wiesz jak długo czekałam na ten rozdział ? X DDD Co ten Czarny chciał jej zrobić ?? O.o

    • A jak myślisz? On za nią szaleje, mimo tego, że pracuje dla Lopeza XD I miło mi słyszeć, że ktoś czekał :)
      Pozdro Is.Izkaxxx

  2. KOCHAM CIE !!!! Wspaniały rozdział! Za ten blog oskara powinnas dostac :3 Kocham ! Czarny sie do niej dobieraaaa! Uuuuuu mie chciałabym być na jego miejscu jak sie Lopez dowieee :3

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.